“Brak przemocy prowadzi do najwyższej etyki, która jest celem całej ewolucji. Dopóki nie przestaniemy krzywdzić innych żywych stworzeń, ciągle będziemy dzikusami.” -Thomas Alva Edison-

Początki, jak to początki bywają trudne.

Wszystko co nowe z założenia niesie za sobą pewną obawę przed trudnością albo potrzebą adaptacji do nieznanego i tak właśnie dla dużej liczby osób w społeczeństwie nadal temat wegetarianizmu owiany jest niewiedzą, brakiem świadomości i faktów oraz wyciągniętymi z kosmosu mitami a także obawą przed tym, że musi to być trudne wyrzeczenie i ogrom pracy związany z godzinami spędzonymi w kuchni…
Do tego wszystkiego dochodzą osobiste przekonania oraz wychowanie w tradycji, które dla wielu z nas jest bardzo ważne.
W podobny sposób wyglądały początki u mnie, aż do momentu, gdy szerzej zagłębiałam się w temat i powiem więcej, bardzo się zdziwiłam jak mało na ten temat wiedziałam a jak bardzo byłam przekonana, że wiem wszystko co potwierdzi, że opłaca się jeść mięso.

Chcę grubą literą podkreślić fakt, żaden inny temat, nie jest owiany sprzecznymi informacjami, dowodami, a także nawet badaniami naukowymi, jak temat odżywiania i diet.
Myślę, że sprzeczanie się w kwestii kto ma rację, jest bezsensowne.
Najlepszym rozwiązaniem, jest słuchanie własnego organizmu i dopasowanie stylu żywienia do własnych potrzeb oczywiście zawsze z troską o własne zdrowie, ale także ze świadomością czy nie krzywdzimy innych istot a także czy dbamy tym samym o własne otoczenie i środowisko, które na dzień dzisiejszy jest w stanie fatalnym . . .

Tak właśnie postanowiłam zrobić- czyli wybrać drogę najlepszą dla siebie, wiedząc, że nie koniecznie musi być ona dobra dla każdego! A także słuchać przede wszystkim własnego organizmu, obserwując przy tym co i jak na niego wpływa.
Od 3 lat jestem na diecie roślinnej, lecz początki bywały różne, początkowe tygodnie to był pół-wegetarianizm, gdyż zdarzało mi się jeść mięso ryb, aż do momentu prawie całkowitego wykluczenia produktów pochodzenia zwierzęcego. (Choć przyznam szczerze, że nie nazwę się WEGANKĄ, ponieważ zdarza mi się jeść produkty pochodzenia zwierzęcego- najczęściej będąc w Polsce…)
Jednak patrząc z perspektywy czasu i bycia w tym temacie od trzech lat, widzę znaczną poprawę, a rozmawiając z ludźmi, którzy siedzą w tym znacznie dłużej idzie jasno wywnioskować, że wszystko zmierza w na prawdę dobrym kierunku jeżeli chodzi o uświadamianie społeczeństwa czym jest “dieta roślinna”, jakie korzyści z niej płyną i jak wpływa ona na środowisko, ale nie tylko, ważną kwestią, którą chce poruszyć jest też fakt, że ludzie otwierają się coraz bardziej na nowe. W większości miejsc, w których można zjeść po za domem są opcje wegetariańskie i wegańskie, markety są co raz bogatsze w produkty roślinne, ciągle poszerzając asortyment- dlatego wielkie brawa!
Co jest konsekwencją wzrostu świadomości wśród społeczeństwa, a no to, że MY “ROŚLINOŻERNI” nie czujemy się wyobcowani i pragnę zaznaczyć, że bardzo często spotykam się z szacunkiem do takiego stylu życia.
Co chciałabym istotnego jeszcze dodać? Fakt, że będąc większość dni w roku w Holandii (Europa Zachodnia) widzę różnicę ogromną między Polską a Holandią ponieważ tam otwartość ludzi całkowicie rozwala system. Dlatego trzymam mocno kciuki i bardzo się cieszę widać jak bardzo z roku na rok zmienia się to w Polsce na lepsze!
Jak już wspomniałam jest bardzo dużo restauracji wegańskich i wegetariańskich, mnóstwo sklepów począwszy od zielarskich do typowo ekologicznych z wegetariańskimi i wegańskimi produktami i wiele innych miejsc potwierdzających, to o czym piszę.

KAŻDY Z NAS DĄŻY DO ŻYCIA W ZDROWIU I DOBREGO SAMOPOCZUCIA.

Chciałabym, wymienić kilka zmian w moim życiu, których doświadczyłam od kąd jestem na DIECIE ROŚLINNEJ.

1 . Nie tyję

Moja dieta jest bogata w owoce i warzywa, kasze, makarony, ziarna, nasiona, orzechy, warzywa strączkowe i substytuty mięsa (co to? to produkty mające podobną wartość odżywczą do mięsa- czyli zawierające między innymi pełnowartościowe białko)
Jedząc dobre i pożywne a przy tym jak najmniej przetworzone produkty, problem z moją wagą zniknął, nie muszę martwić się czy przypadkiem nie przytyję…
Wzięłam to na sam początek, co za pewne ucieszy Panie. Pamiętam moją długą drogę odchudzania i metody prób i błędów oraz efekty jo-jo… Zamiłowanie do jedzenia miałam zawsze, niestety najczęściej do tego niezdrowego, co bywało dla mnie zgubne.
Dla Panów, też mam dobre info, a mianowicie na takiej diecie idzie budować masę mięśniową! (jako przykład Adam Kuncicki- pierwszy polski kulturysta weganin, a także Torre Washington)

2 . Nie choruję

Różnorodność produktów sprawia, że jest to dieta bogata w mikro-elementy takie jak witaminy i minerały. Co jest podstawą utrzymania ogranizmu w zdrowiu i budowania dobrej odporności. Kiedyś było normą, że regularnie dopadało mnie przeziębienie, które często było leczone antybiotykami lub innymi “magicznymi” tabletkami a mimo to trwało 5 dni minimum. Od dłuższej pory, śmiało jestem w stanie powiedzieć jakiś 2 lat, nie wiem co to prawdziwe przeziębienie, w zeszłym roku przed świętami coś mnie dopadło i trwało jedną noc.

3 . Mam więcej energii

Często spotykał mnie problem, że po posiłku czułam się senna i na nic nie miałam ochoty jak tylko usiąść lub się wygodnie wyłożyć na łóżeczku.
Myślę, że na pozbycie się tego uczucia ciężkości w brzuchu ma fakt, że warzywa i owoce są lekkie dla naszego układu pokarmowego i lekkostrawne, w szczególności, gdy spożywamy je świeże!

4 . Otworzyłam się na nowe smaki

Zdecydowanie w okresie 3 lat poznałam więcej smaków niż przez całe swoje życie.
Każdy kolejny nowy smak sprawiał, że nabierałam pewności iż dieta roślina jest jak najbardziej dla mnie. Fascynujące uczucie, gdy smakujesz nowych rzeczy. I szokująca zmiana przekonania, że to czego byś kiedyś nie zjadła, okazuje się być takie pyszne!
A także kolory na talerzu i posiłki, które ma się ochotę “jeść oczami”.

5 . Pokochałam kuchnie

Idąc do szkoły średniej wybrałam kierunek gastronomiczny w technikum, ale nie wiedząc tak na prawdę czy się tam odnajdę, bo zamiłowanie do gotowania na początku było u mnie małe. Od chwili, gdy zaczęłam spędzać co raz wiecej czasu przygotowując sobie posiłki, zauważyłam jaką radość i satysfakcję mi to sprawia. Zakochałam się całkowicie w gotowaniu, w diecie roślinnej. Od tej pory kuchnia to miejsce w którym uwielbiam spędzać czas, a gotowanie to moja pasja.

6 . Wzrosła moja świadomość

O czym konkretnie mowa? O tym jak wpłynęło to na mój światopogląd.
Jak zmieniły się moje stare przekonania oraz jak pogłębiła się moja wiedza.
Świadomość tego, że przez niecałe 3 lata byłabym w stanie zjeść około 1,030 zwierząt, których de facto nie zjadłam czy oszczędziłam około 4,288,817 litrów wody daje jasno do zrozumienia jak taka zmiana, wpływa na środowisko. (Jeżeli też jesteście na diecie roślinnej możecie sprawdzić to w tym kalkulatorze: https://thevegancalculator.com/ )
Z mijającym czasem, dowiadywałam się coraz więcej na temat wpływu przemysłowej produkcji mięsa na środowisko, że jest to w 100% nie humanitarne i nie zdrowe, co odbije się na zdrowiu konsumentów w tym lub późniejszym czasie tym samym, że już skutki tego widać w naszym środowisku. Szokiem było dla mnie, gdy dowiedziałam się, że zwierzęta czują ogromny stres, ból i cierpienie żyjąc na przemysłowych farmach, gdzie są poniżane i bite a także nierzadko się nad nimi znęcają.
Nie ogarniałam, jak mogłam wcześniej to zignorować…
Jest udowodnione naukowo, że żyjąc w stresie i gniewie wytwarzane są do organizmu toksyny. Tak więc razem z mięsem, spożywamy te toksyny, które uwalniały się do organizmu wraz z poczuciem cierpnienia i stresu podczas całego życia tego zwierzaka.
Dodając do tego antybiotyki, hormony i inne dziwne substancje.

7 . Jestem szczęśliwa i pozytywnie nastawiona do świata

Świadomość, że nie spożywam tego bólu i cierpienia dała mi ogromną ulgę.
Jasność myśli i otwarty umysł.
W jednym zdaniu mówiąc: Świadome, pozytywne i zdrowe życie oraz wielka chęć do życia.

“Czy naprawdę pytasz, jaki powód skłaniał Pitagorasa do niejedzenia mięsa? Zastanawiam się raczej, przez jaki przypadek oraz w jakim stanie świadomości musiał być pierwszy człowiek, który swoimi ustami posmakował rozlanej krwi i wbił swoje zęby w mięso nieżywego stworzenia, zastawił stoły martwymi, cuchnącymi ciałami i miał czelność nazwać jedzeniem i pożywieniem części, które jeszcze chwilę wcześniej krzyczały i płakały, poruszały się i żyły. Jak oczy mogły znieść widok rzezi, gdy podrzynane były gardła i zdzierana skóra, a kończyny odrywano od kończyn. Jak jego nos wytrzymać mógł ten zapach? Jak to się stało, że nieczystości nie odebrały mu smaku, gdy ten miał kontakt z ranami, wysysając ich soki oraz serum ze śmiertelnych ran? I z pewnością nie są to lwy czy wilki, które zjadamy w odruchu samoobrony – wręcz przeciwnie – ignorujemy to i zarzynamy niewinne, oswojone istoty, które nie posiadają żądeł ani kłów, którymi mogłyby nas zranić. Z powodu kawałka mięsa pozbawiamy ich słońca, światła, całej życiowej ewolucji, do której mają prawo poprzez narodziny oraz życie.
-Plutarch-

Podsumowując…

Podsumowując, zmiany w moim przypadku, to zmiany na lepsze. Potwierdza to moje zdrowie, samopoczucie i pozytywne nastawienie.
Rewolucja w moim sposobie żywienia, odbiła się na stylu życia, ale także na moich bliskich, którzy odbierają z upływem czasu dietę roślinną pozytywnie, a ich świadomość na aspekty moralne, zdrowotne, ekologiczne i filozoficzne wegetarianizmu wzrasta!

Wielkim wyzwaniem było dla mnie napisać o wegetarianizmie, ale bardzo miło było podzielić się pozytywnymi zmianami, które zauważam.
Dodam, że poruszę ten temat, ponieważ mam zamysł opisać wegetarianizm pod innym kątem. Na pewno bardziej uświadamiającym z jakimi zagrożeniami się może wiązać, ale także wspomnieć jakie inne korzyści są z nim związane.

“Każdy nowy pogląd na rolę i funkcję odżywiania napotyka z początku wiele sprzeciwów i zastrzeżeń. Opór w przyswajaniu “nowego” i przezwyciężaniu “starego” przejawia się zresztą w każdej dziedzinie życia, nie tylko w sprawach żywienia, a jego siła zależy od stopnia skonformizowania umysłów ludzi, którzy ten przełom przeżywają. Taką nowością w dotychczasowym systemie odżywiania, zorientowanym na spożywanie mięsa, jest właśnie wegetarianizm.” – Maria Grodecka

NAMASTE