Czy jeszcze da się być sobą
w dzisiejszym świecie?

Zauważyłeś, że często piszę o zmianie.
O zmianie w sposobie myślenia, zmianie nawyków.
Jak najbardziej,
starając się przy tym
mieć na celowniku własną autentyczność.
Można by powiedzieć, że każda zmiana, którą powoduje,
jest zamierzona intencją odkrywania samej Siebie.
Po co starać się być kimś innym?
Przecież można być Sobą
Po prostu i aż Sobą.

alt="być"


Aby stawać się…
bardziej Sobą

Osobiście życzę każdej dorosłej kobiecie i każdemu dorosłemu mężczyźnie,
by próbowali odszukać w sobie prawdziwą cząstkę – a także dzieciom,
aby nigdy nie zatraciły wchodząc w wiek dorastania własnej autentyczności
na rzecz mody i wtopienia się w ramy narzucane przez społeczeństwo.
Dzieci i starsi ludzie są dla mnie najpiękniejsi,
największą inspiracją dla mnie twarz, oczy i serce,
z których to bije prawda i dobra energia.
Być sobą… móc być sobą to ogromny przywilej.
Temat jest mi ogromnie bliski, ponieważ przez okres dorastania,
kompletnie nie potrafiłam odnaleźć się w całym tym systemie.
Nie rozumiałam Siebie, a próbowałam zrozumieć świat.

Te czasy…

Szczególnie trudny czas, przychodzi kiedy wchodzimy w okres dorastania.
Ponieważ jest to moment w którym przechodzimy z poziomu naszego wewnętrznego świata,
do zatracania się i pochłonięcia w zewnętrznym świecie.
Przybliżę tą kwestię w innym wpisie, ale krótko tłumacząc i prosto mówiąc,
właśnie poprzez nadmiar zewnętrznych impulsów ze świata,
w postaci sztucznych ekranów, zabawek, gadżetów nasza wewnętrzna uwaga
i cenna świadomość jest na siłę przyciągana ku zewnętrznym potrzebom i wynalazkom.
Tak się wychowuje małego nowego członka konsumpcyjnego społeczeństwa.
Prawdą jest też, co przykro stwierdzić, że przeskok z wewnątrz do zewnątrz
następuje już teraz coraz szybciej, chociażby za sprawą tabletów, telefonów i telewizorów
do których małe dzieci mają dostęp już od…. no właśnie…
Przez co dzieci tego pokolenia są programowane szybciej, niż byliśmy my…
Dzieci “podwórka”.
Doczekaliśmy się takich o to czasów, w których nikogo nie dziwi,
że małe dziecko dostaje do ręki tableta, albo siedzi przed telewizorem.
Czy wina jest rodziców, czy raczej tego, że ktoś odgórnie o to dba
aby tak postępowało społeczeństwo?
Proszę wyciągnij wnioski sam/a.

Zagrożenie jakie z tego wynika, to odcięcie się od własnego wnętrza.
Kto się zastanawia nad myślami, emocjami i uczuciami?
To co na zewnątrz nas, pochłania nas totalnie.
To co wewnątrz pozostaje głęboko zakopane,
a jeśli zaczyna się do nas dobijać to znieczulę, zapiję, zajmę się czymś…
Byleby nie czuć, nie myśleć głębiej, nie zastanawiać się,
nie przeanalizować, nie angażować się emocjonalnie,
nie być świadomym…

alt="być"

Tak bardzo podobni

Podejrzewam, że zdarzyło mi się wspomnieć niejednokrotnie na temat,
tego jak bardzo jesteśmy do Siebie podobni,
będąc jednocześnie całkowicie od siebie odmienni.
Odmienne charaktery, inny wygląd a jednak każdy z nas ma te same problemy,
te same sytuacje, znajdujemy się w podobnych okolicznościach,
a po za tym oczywiście jako ludzie jesteśmy przecież do Siebie wizualnie nieco podobni… 😉
Ogrom podobieństw, w ogromie rozbieżności i różnic.
Obserwując moje dalsze a czasami także bliższe otoczenie,
zastanawiam się skąd wzięła się moda, czy raczej chęć na upodabnianie się do kogoś innego?
Chociażby kwestia operacji plastycznych, czy zabiegów medycyny estetycznej,
w których to kobiety przerabiane są jak mięso armatnie na identyczne do siebie karykatury.
Bardzo mnie to zastanawia skąd wynika tak ogromna chęć zmiany w wyglądzie zewnętrznym?
Czy aby na pewno jest to tylko podkreślanie własnej urody?

Kiedy nie potrafiłam spojrzeć w lustro

Prawdą jest, że gubi nas wykreowany wizerunek na instagramie.
Co smutne, podejrzewam, że istnieje nadal jakiś spory procent ludzi,
którzy nie są świadomi tego, że instagram i internet to jedno,
a prawdziwe życie to drugie.
Kiedy przechodziłam przez leczenie trądziku,
a w jego najgorszym stadium nie potrafiłam spojrzeć na siebie w lustrze-
w głowie miałam wszystkie idealnie nieskazitelne buzie.
Obraz który konfrontowałam z własnym odbiciem w lustrze…
Są to strasznie smutne i przykre wspomnienia.
Jednak najpiękniejszym elementem z mojej historii,
jest fakt przejścia od całkowitego braku miłości do samej siebie,
w tym do własnego wizerunku do akceptacji i miłości własnej.
Stąd też, tak bardzo i tak często piszę o tym, by odkrywać własne piękno,
głównie to wewnętrzne. Ponieważ, tylko poprzez wewnętrzny porządek i akceptacje oraz miłość,
jesteśmy w stanie akceptować swój wygląd- pomimo największych wad i nieskazitelności.
Jak i również często piszę o tym,
jak istotnym jest odkrywanie Siebie- eksponowanie własnych pasji i talentów…
po prostu wewnętrznego uroku osobistego.

Proszę przemyśl teraz i zastanów się nad tą kwestią na własnym przykładzie,
ile razy zdarzyło Ci się poczuć nieco gorzej,
w tym odczuwając zazdrość, złość, smutek
czy zgorszenie przeglądając media społecznościowe?
Nieświadomie…pewnie wielokrotnie!
To teraz… Teraz pomyśl jak wielki procent społeczeństwa,
w tym szczególnie młodych ludzi, musi radzić sobie w tym “odrealnionym XXI wieku”.

Pod etykietą

Jak pięknie brzmi bądź sobą.
Coachingowe hasło, a przecież każdy by sobie tego życzył,
jednak problem pojawia się w miejscu,
w którym zadajemy sobie pytanie kim my właściwie jesteśmy.
Z własnej autopsji wiem, że nie często.
A brak kontaktu ze samym sobą, powoduje że tą nieświadomą pustkę,
to zerwane połączenie próbujemy sobie zapełnić tym,
co możemy z zewnątrz do siebie dodać, czy nabyć.
Pozakrywani pod nazwami, etykietkami.
Nie jesteśmy przecież swoimi zawodami, swoim bogactwem i wizerunkiem,
który tworzymy, a tym bardziej nie wizerunkiem stworzonym
przez osoby postronne, przez zewnętrzny świat.
Jest w nas coś, coś pod tym wszystkim, co uważam,
że powinno być zawsze i wszędzie eksponowane.
Nasza prawdziwa natura, nasz piękny charakter i nasze duchowe bogactwo.
To co wartościowe i bezcenne jest głęboko wewnątrz nas,
a w połączeniu z fizyczną i przyziemną- naszą ludzką naturą,
wyglądem, pasją i wszystkim co się na nas ludzi składa jest cudem.

alt="skarb"



Hej, czy pamiętasz o Sobie?

Do biegu! Gotowi! Start!
Codziennie, przez co najmniej 5-6 dni w tygodniu…
Stąd też zastanawiam się, dokąd do wszystko prowadzi?
Dlaczego zaczęłam się w ogóle temu przypatrywać temu pędowi we własnym życiu?
Dlatego, że biegłam przez długi okres czasu,
pędziłam za pieniędzmi, za wygodnym życiem,
lepszym wyglądem zewnętrznym,
posiadaniem nie wiadomo czego, byleby być lepszym,
wyglądać lepiej i czuć się najlepiej.
Super EGO 2000!
Mimo, że mówię o tym tak swobodnie, widzę co się stało z naszym społeczeństwem.
Widzę co się dzieje z ludźmi z bliższego i dalszego otoczenia.
I bardzo się ciesze, że potrafię mieć jakąkolwiek głębszą refleksję i świadomość,
że to tylko błędne koło.
Pęd nie wiadomo za czym i nie wiadomo gdzie.

Dbam o Siebie, według Siebie


Można by bronić dzisiejszy bieg po bycie naj… wkładając ten syndrom stawania się lepszym w ramy rozwoju.
Rozwój osobisty, sukces i kariera. Lepsze życie, lepszy ty, lepsze jutro.
Jednak gdyby się tak głębiej zastanowić,
ile w tym wszystkim tego co czujemy wewnątrz?
Od długiego czasu bardzo często zastanawiam się nad własnymi potrzebami,
nad własną zmianą i chęcią bycia kimś lepszym.
Dochodząc do wniosku, że w pewnym momencie to też
wpycha nas w błędne koło.
Tak znów, bieg po kołowrotku. Mówię Sobie stop!

Bardzo często wpadałam w pęd nie wiadomo za czym lub za kim,
zapominając przede wszystkim o Sobie.
Przez bardzo długi okres czasu,
mieszkając w Holandii biegłam głównie za pieniądzem i chwilowymi przyjemnościami.
Inaczej postrzegałam poświęcanie czasu sobie kiedyś,
a inaczej postrzegam tą kwestię teraz.
Rzecz jasna, nie dla każdego jest medytacja czy joga.
Uważny spacer sam na sam, spokojna kąpiel.
Odpoczynek, zatrzymanie i refleksja.
Być dla Siebie – konsumpcjonizm stop!
Być sobą,
stawać się autentycznym w nieautentycznym świecie- sztuczny wizerunek sio!

A Ty co wolisz? być czy mieć?