Czym jest minimalizm?

Nigdy nie sądziłam, że zdecyduje się pisać o tym na blogu.
Natomiast tak bardzo ostatnimi czasy przemawia do mnie,
wszystko co w minimalizmem w pewien sposób się łączy,
że postanowiłam się tym podzielić z wami.

Im dłużej jestem w około tego tematu, tym bardziej się nim fascynuje.
Odkrywam też jakie błędne przekonania kojarzyły mi się z minimalizmem.

” Piękno tkwi w prostocie “



Warto jest porządkować własną przestrzeń

Jeżeli chodzi o minimalizm, to byłam wręcz pewna, że
polega na wyrzucaniu wszystkich rzeczy i w ogóle życiu w jakimś ubóstwie.
Natomiast wdrążając się w temat, dowiedziałam się- co oczywiście
jest ze mną bardzo spójne i zgodne, że minimalizm nie polega na
wyrzekaniu się rzeczy, tylko po to by ograniczyć ich ilość.
A właściwie jego istotą jest “być” a nie “mieć”.
Coś w stylu- ograniczyć posiadanie przedmiotów, aby dać sobie
przestrzeń do pełnego przeżywania każdego dnia.

Minimalizm

Ogólnie podchodzę sceptycznie do określania się mianem np.
“minimalistki”  albo “wegetarianki” bądź jeszcze inaczej.  Nie
przepadam za nakładaniem na siebie tego typu określeń i łatek. Jestem
z czymś spójna albo nie. Natomiast w kwestii minimalizmu i jakby całej
filozofii, byłam zdumiona, że już od długiego czasu sądzę tak samo!
Co się na coś natknęłam- od razu pierwsza moja myśl brzmiała “Hej!
przecież ja w ten właśnie sposób myślę”

white flower on white surface


Sama nadaję temu rytm


Niejednokrotnie zauważyłam u Siebie chęć kompulsywnego kupowania.
Dlatego tak często powtarzam, że świadomość wyzwala.
Ponieważ tylko nieświadomy człowiek, nieświadomy konsument
nie zorientuje się, jak ogromną siłę perswazji posiada marketing i reklama.
Wszystko jest nastawione na wciśnięcie nam czegoś, czego nie potrzebujemy.
I to w taki sposób, abyśmy myśleli i żyli w przekonaniu, że jeśli coś
kupimy- staniemy się przez to lepsi, szczęśliwsi, spełnieni.
Natomiast niepohamowana chęć kupowania jest jak worek bez dna.
Nie dochodzimy do momentu, w którym stwierdzamy, że wystarczy.
Ciągle nam mało, ciągle coś trzeba zdobyć, kupić i mieć.

Nie ilość tylko jakość

Jeśli dotyczy to ludzi, to każdy stwierdzi, że lepiej mieć jednego –
ale szczerego przyjaciela, niż pięciu ale fałszywych.
Lepiej jest spędzać czas z kimś, kto sprawia, że wzrastamy.
Z kimś kto nas podnosi na duchu, motywuje nas i sprawia,
że stajemy się lepszymi ludźmi.
Inaczej ma się to w kwestii posiadanych rzeczy, wiem, że nie w każdym przypadku,
natomiast przepych w sklepach- spowodował przepych w naszych domach.

Sama po Sobie zauważyłam, ile to tak na prawdę niepotrzebnych rzeczy posiadam.
Ile w mojej szafie jest ubrań- których nigdy na Sobie nie miałam lub
nigdy więcej nie ubiorę.

empty paper sheet on wooden table


“Odgracamy” życie i przestrzeń

Staram się stopniowo tworzyć własną przestrzeń i własne życie,
w myśl “nie ilość tylko jakość”.
Dotyczy to również ludzi, którym daje do Siebie dostęp jeśli w ogóle
stosowne jest użycie takiego określenia.
Odcinam znajomości, które mi nie służą.
Trudnych ludzi staram się od Siebie odsuwać,
nie dając im pożywki z mojej własnej energii.

To paradoks

Cóż tak chyba mogę to określić, ponieważ
filozofia i sposób życia idący w parze z nurtem minimalizmu
jest mi bliski od długiego czasu.
Oczywiście z upływającym czasem, uczę się nowych rzeczy.
Wprowadzam kolejne zmiany, tworzę własną przestrzeń.

Czy ma to wpływ na mnie i moje życie?


Chyba zgodnie z moją wiarą, działa to tak, że
im mniej zbędnych przedmiotów i ludzi tym,
więcej pozostaje przestrzeni na dostrzeganie drobiazgów
w codziennym życiu i zwykłych czynnościach.
Dużo więcej uważności i obecności.
Co z pewnością powinnam tutaj napisać, to że
pozwala to i uczy cieszyć się z małych rzeczy.
Doceniać te drobiazgi, dzięki czemu przysłowiowe duże rzeczy,
są ekspansją radości.
Samo życie i jego doświadczanie – stało się i staje się dla mnie
fascynującą przygodą.
Kolejny dzień jest polem, w którym mogę i w którym tworzę swoje
wymarzone życie,
swoją wymarzoną codzienność i najlepszą wersją siebie.