Rozwój i chęć bycia Sobą

Witaj!

Od ponad trzech lat interesuję się procesem samodoskonalenia.
Często mówię po prostu, że interesuję się rozwojem duchowym,
chociaż zauważyłam, że to określenie
kojarzy się ludziom z religią.
Nie ukrywając tym samym, że ten fakt już mi mniej odpowiada,
ponieważ proces przebudzenia przez który przeszłam i ścieżka rozwoju,
na której się znajduję nie jest ograniczana przez religię ani żadne doktryny z nią związane.

Mi bardziej odpowiada, gdy mówię po prostu:
jestem w procesie powrotu do prawdziwej Siebie,
jestem na ścieżce zdejmowania wszystkiego co nie moje.
A wszystko to spowodowane jest przez chęć bycia autentyczną!.
Bez masek, bez udawania, bez narzucania sobie czegoś,
co w głębi siebie nie jestem w stanie dłużej podtrzymywać.
Ni mniej, ni więcej – od trzech lat odkrywam to, co kryje się w moim sercu- mojej duszy.

Przypominajka!
Chciałabym przypomnieć Ci,
o wpisie dotyczącym rozwoju osobistego.
Tamten wpis ma prawie rok, ale to co w nim zawarte
jest nadal aktualne!

alt="duchowy"

Czy wygoda jest czynnikiem powodującym,
że w końcu musimy przewartościować własne życie?

Nim opowiem Ci moją historię, z którą wiem, że chyba się powtarzam,
to odpowiem na pytanie- w moim przypadku nie wygoda, a jej brak spowodowała,
że przewartościowałam własne życie.

Wiosną 2016 roku trafiłam na przepiękną książkę, której tytuł nosi “Potęga podświadomości”,
do której z ogromną wdzięcznością będę niejednokrotnie wracać, jak i nawiązywać.
Cała magia związana z darem, który odkryłam dzięki tej książce, przyszła do mnie właśnie w 2016 roku,
podczas, pierwszego dwu-miesięcznego wyjazdu za granicę, podczas wakacji.
Rok później, kończąc tym samym szkołę w kwietniu,
pakuję walizkę, żegnam się z bliskimi i znów wyjeżdżam do Holandii.
Planując wówczas, że tam będę mieszkać.
Nie wiem jak długo, ani jakiej jakości życie mnie tam czeka.
Bez wahania ciekawa nieznanego, wyjeżdżam.
Rozpoczynam tam szkołę życia, kończąc szkołę średnią, nie mam w sobie żadnej świadomości,
tego, że zaczynam pracować na własny rachunek.

alt="serce"

Życiowi nauczyciele

Oczywiście, że jako młoda kobieta byłam gotowa i chętna,
a nawet powiem głodna możliwości zarabiania własnych pieniędzy,
życia na własny rachunek i chęć ogarnięcia się po swojemu, w swoich czterech ścianach.
Niemniej jednak zauważyłam, że momencie zderzenia się z rzeczywistością,
szczególnie w obcym kraju, gdzie jesteśmy sami- powoduje to w którymś momencie, ogromny szok.
Ja na tamtym etapie byłam bardzo nieświadoma, że trudności w naszym życiu,
są najbardziej wartościowymi życiowymi nauczycielami.
Uczą nas bardziej, niż kursy i warsztaty rozwoju duchowego.
W porównaniu, do warsztatów, książek i kursów, które nazwałabym piękną instrukcją do gry,
to doświadczenia życiowe, w szczególności te “trudne” są planszą tej gry.
Problem zaczyna się właśnie wtedy, gdy nie jesteśmy świadomi, że istnieje jakakolwiek “instrukcja”.

Nawiązując, do wyżej wspomnianej “potęgi podświadomości”

No tak, ponieważ zaczęłam, nawiązując do książki- pragnę wyjaśnić Ci,
dlaczego ta książka stała się dla mnie tak bardzo wartościowa.
Mianowicie, w momencie, gdy pierwsze zachłyśnięcie się wyjazdem zaczęło mijać,
a na pierwszy plan weszło normalne codzienne życie, chodzenie do pracy i codzienne obowiązki.
Natomiast czas wolny na przyjemności stał się ograniczony do minimum-
stawałam się bardzo rozdrażniona i przygnębiona.
Magia zaczęła ulatywać, a ja z zakochanej w nowym otoczeniu,
zaczęłam dostrzegać co raz więcej minusów niż plusów.
Nie wspominając o trybie życia, które wpływało w sposób rujnujący na moje zdrowie psychiczne i fizyczne.

Jednego z ciepłych, letnich dni przypominam sobie o istnieniu tej książki.

Nie przypadkiem, była to jedyna, którą spakowałam do walizki,
z myślą, może się przyda- poczytam w jakimś wolnym czasie.
Dlaczego wartościowa?
Ponieważ, właśnie w tamtym momencie, stałam się najbardziej wrażliwa
na odbiór nauki, którą ona za sobą niosła.
Jak i oczywiście, sama treść, której wewnętrznie bardzo pragnęłam,
nie będąc tego w ogóle świadoma!
Cudowne prawdy, w niej zawarte, które docierały do najciemniejszych zakamarków mojej duszy-
powolutku ją budząc i wchodząc w cały proces przebudzenia.

alt="serduszko"

Wnętrze, odbiciem w zewnętrznym świecie.

Do dzisiejszego dnia, się śmieję z bycia pesymistką,
za którą uważa mnie najbardziej wartościowy człowiek w moim życiu.
I podjęłam decyzję, że uczę się bycia optymistką.
Z przymrużeniem oka, w tym temacie.
Opowiem Ci o moich spostrzeżeniach z tych minionych trzech lat w kwestii przebudzenia,
w jednym wielkim skrócie.
Byłam bardzo niezadowoloną z życia młodą kobietą- no tak nadal jestem młoda,
jednak teraz bardzo świadoma w podejściu i nastawieniu do codzienności, jak i własnych myśli!
Zderzenie z codziennością podczas wyjazdu za granicę, spowodowało, że zaczęłam się zastanawiać,
czy tak musi wyglądać moja codzienność.

Jednak najważniejszą kwestią, którą uważam,
że warto wziąć pod lupę, gdy jesteśmy nie zadowoleni.

To nas samych.
Nasze myśli, uczucia i emocje.
Nie zewnętrzny świat.
Tylko wewnętrzny świat.
Tak długo jak przerzucamy odpowiedzialność naszego życia,
samopoczucia i zdarzeń na zewnętrzny świat, tak długo trzymamy się z dala
od przebudzenia do świadomego,budującego i rozwijającego życia.
Jednym słowem- zamykamy się w we własnym więzieniu “ciężkiego” i “okropnego” życia.
I to fakt, że teraz mówi mi się łatwiej,
to prawda, że potrzebowałam tych trzech lat, by mówić to teraz z pełnym przekonaniem,
ponieważ ja tego na początku nie rozumiałam.
Przeszłam przez to, doświadczyłam wdrążanie zmian.
I widzę, że moje życie zmieniło się diametralnie.

To czego nie chce i to czego pragnę-
stały się kolejnym motorem do zmiany!

Po pierwsze, ze świadomego i racjonalnego punktu widzenia bardzo nie chciałam,
aby moje życie było smutne i przygnębiające.
Miałam dosyć, że budzę się rano i nie chce mi się wstawać z łóżka.
Dobijało mnie to, że generalnie nic mi się nie chce.
Do tego stopnia, że sama zaczęłam to zauważać !
Po drugie, karmiąc się tak pozytywnie naładowaną treścią, jaka jest w tej książce,
zrozumiałam, że ja pragnę zmiany!
Pragnę zmienić swoje życie i siebie.
Pragnęłam zmieniać swoje podejście, własne myśli, zachowania, nawyki, przyzwyczajenia, przekonania.

alt="rozwójtozadowolenie"

Treść, wdrążona w praktykę !

Pierwszy szok, przyszedł do mnie z każdą kolejną przeczytaną stroną książki “potęga podświadomości”.
Kolejne przychodziły, przy wdrążaniu afirmacji i modlitw w życie.
Oczywiście tych, które znalazłam w książce.
Razem z tą praktyką przewartościowałam całe swoje życie.
Następne, po tym jak zaczęłam to wszystko bardziej rozumieć i się na to otwierać.
A teraz doświadczam tego wszystkiego na raz.

Czy to jest związane z religią?

Na aspekt modlitw i afirmacji, w tamtym czasie patrzyłam oczywiście poprzez pryzmat
religii i kościoła katolickiego, w którym zostałam wychowana.
Na pojęcie rozwoju duchowego- także patrzyłam przez pryzmat kościoła.
A słowo duchowy kojarzył mi się z duchownym- czyli księdzem…
Natomiast na przestrzeni tych trzech lat, zrozumiałam, że prawdziwy rozwój duchowy
nie wywodzi, się z żadnej religii tylko z duszy człowieka, oraz z potrzeby nawiązania kontaktu z nią.
A dalej z wyższą siłą, do której jest ona bezpośrednim łącznikiem.
Bez potrzeby pana w szacie, który ma być ponoć tym pośrednikiem do “Boga”.

alt="niereligii"

Wnętrze każdego z nas

Najpiękniejszym darem, jest możliwość spotkania się z Bogiem, poprzez własne wnętrze.
Nie szukanie tej boskości poprzez pośrednika – na zewnątrz.
Pozwólmy sobie być autentyczni,
szukając własnej prawdy
wewnątrz.

Kończąc część pierwszą

Miło mi jest, dzielić się na tej stronie, bardzo osobistymi spostrzeżeniami.
Dziękuję za udział w ankiecie.
Bardzo jestem ciekawa odpowiedzi.
Obiecuję ukazanie się kolejnej części,
w której dokończę myśl związaną z rozwojem.