Czym jest rozwój osobisty

“Rozwój osobisty to praca nad sobą, a nie słuchanie mowy motywacyjnej od kolejnego coachingowego guru.”


Zaczynając chcę zaznaczyć, że nie mam zamiaru wklejać definicji rozwoju osobistego.
Niech to będzie w formie przemyśleń i tego jak to rozumiem i potrafię opisać z własnego doświadczenia.
Mimo, że dla mnie tym najważniejszym i fundamentalnym jest rozwój duchowy, więc postaram się rozwinąć ten temat w innym wpisie.

Mój droga rozwoju osobistego

Moim dotychczasowym największym osobistym sukcesem, jest to, że się przebudziłam i w efekcie poznałam drogę rozwoju duchowego i rozwoju osobistego.
Za nim mnie to spotkało, nie słyszałam wcześniej o tym, nikt w moim otoczeniu nie interesował się takimi rzeczami.
Nie było mi dane, dorastać w otoczeniu, w którym miałabym przykład jak można żyć świadomie i szczęśliwie.
Oczywiście gdybym w ten czas zapytała koleżanek, rodzinę czy kogokolwiek czy są szczęśliwi, to odpowiedź byłaby na pewno potwierdzająca ich poczucie szczęścia. Tak jest do dziś, jeśli kogoś spytasz czy jest szczęśliwy to z założenia wiadomo, że jest. Ale czy na prawdę? I czy jest to jego stan permanentny czy tylko czasami czuje się szczęśliwy, w dodatku jest to uwarunkowane zewnętrznymi czynnikami.
Dzisiaj inaczej rozumiem definicje szczęścia, jestem też świadoma, że trzeba spojrzeć na to subiektywnie, ponieważ dla każdego człowieka na ziemi szczęście będzie miało inną definicje.
Dla ludzi, którzy cierpią głód szczęściem będzie okruch w dłoni, dla biednego człowieka szczęściem będzie dziesięć złoty na chleb i kawałek sera, dla człowieka chorego szczęściem będzie zaznanie chociaż minimalnej ulgi w bólu, chorobie i cierpieniu. Ale mając zapewnione podstawowe potrzeby a często więcej niż podstawowe, jesteś w stanie spojrzeć dalej i wyżej. Jeśli nie musisz martwić się o przetrwanie, o schronienie i o jedzenie to myślę, że już masz szczęście i posiadasz na prawdę wiele.
Faktem jest niestety to, że posiadając zewnętrzne bogactwo, możesz być pusty w środku… I tutaj się zaczyna problem.
Ale nie odbiegając od tematu, niestety nie miałam obok siebie ludzi, którzy mieli wybitne marzenia i cele oraz potrafili je realizować, nie znałam nikogo, to powiedział mi, że jeśli nie podoba Ci się coś w sobie, jakaś cecha charakteru jakiś nawyk to, że można nad tym pracować i stać się człowiekiem, jakim marzy Ci się być. Stricte miałam obok siebie zwykłych ludzi. Nie obrażając nikogo z moich tamtejszych znajomych ani rodziny, chodzi po prostu o to, że życie ludzi, którzy tak na prawdę byli moim wzorcem było takie ni jakie. Bez większych osiągnięć. A co najlepsze…tak miało wyglądać moje życie. Pójść do szkoły, skończyć edukację, znaleść pracę, może jak się uda to otworzyć własną firmę, bo w moim otoczeniu byli ludzie, którzy mieli własną działalność, ale mimo wszystko bez większych sukcesów. Szare życie w stadzie owiec, pędzących nie wiadomo gdzie, bez jakiegokolwiek poczucia głębszego sensu.
W momencie, gdy odkrywałam kolejne aspekty rozwoju, a za tym szło poznawanie siebie, ciężko było podzielić się tym z najbliższymi, bo gdy człowiek “śpi” nie rozmyśla nad sensem życia, nie interesują go marzenia i pasje, ponieważ on ma “gorsze problemy na głowie i jutro musi iść do pracy, a nie marzyć i latać w chmurach. Do obejrzenia są wiadomości, bo trzeba być dorosłym człowiekiem, w wolnym czasie warto obejrzeć serial, w weekend spotkać się ze znajomymi i napić się wódki, w tygodniu ogarnąć jakieś sprawy i tak życie się kręci…”.
To było dla mnie pierwsze zderzenie z rzeczywistością i smutkiem dzisiejszego świata, w którym ludzie z klapkami na oczach pędzą nie wiadomo za czym.
Z dzisiejszej pozycji staram się to zrozumieć i uszanować, ponieważ nie każdy musi iść w tym kierunku. Jedni wybierają sport i zajmują się nim na poważnie i to jest ich rozwój, inni są artystami, architektami, muzykami, inni po prostu idą do firmy, sklepu czy jakiegokolwiek innego miejsca “odpękać” swoje 8,9,10 a czasami 12 godzin i też jest dobrze. Wolna wola.
I to jest kolejna fajna rzecz, którą zrozumiałam, że ta droga nie jest dla wszystkich i nie oznacza to, że ten ktoś jest gorszy albo lepszy.
Po prostu każdy ma własny wybór. Czasami tylko mam takie poczucie współczucia dla braku świadomości, że jeżeli komuś jest na prawdę źle to zamiast się użalać, powinien zmienić siebie i coś w swoim życiu.
Można by szukać winnych tego, że ludzie nie mają dostępu do takiej wiedzy, ale nie widzę w tym sensu. Komu będzie dane się przebudzić, ten na pewno się przebudzi.
A ja postanowiłam, nie patrzeć na innych, nie słuchać głosu zwątpienia i strachu, który czasami się pojawia. ZAWSZE PRZED SIEBIE, SWOJĄ DROGĄ.

Tak zaczął się mój rozwój, moja droga prawdziwego życia, na którą weszłam i prowadzi mnie w przód, jedno jest pewne, jeżeli raz się przebudzisz i zaznasz świadomego życia, nie ma powrotu z tej ścieżki.
Nieświadomie możesz spadać na dno, doprowadzić siebie i swoje życie do ruiny, chociaż mimo tego, nigdy nie jest za późno by się ogarnąć i zazwyczaj jest to właśnie najlepszy kop do zmiany.
Natomiast świadomie, możesz dzięki upadkowi wznieść się wyżej…
Na wyżyny swojego własnego potencjału.

Nie lubię namawiać.

Długo zajęło mi zanim zrozumiałam to o czym wyżej wspomniałam.
To, że ja odkryłam wiele rzeczy, nie oznacza, że ktoś też je będzie chciał odkrywać.
Nie ma sensu nikogo do niczego namawiać ani zmuszać.
Fajną opcją jest inspirowanie ludzi, motywowanie, pokazanie na własnym przykładzie, że rozwój osobisty i duchowy jest dobrym fundamentem aby zmienić siebie i swoje życie, wprowadzać nowe i zdrowe nawyki, prowadzić lepsze i zdrowsze życie, a także by móc zbudować fajny biznes, znaleźć pasję, żyć po swojemu, realizować marzenia i własne cele, wykorzystać czas konstruktywnie zamiast go marnować.

Jak wpłynęło to na moje życie?


Doświadczyłam i nadal doświadczam wielu pozytywnych zmian.
Na pewno zmieniło się moje postrzeganie Siebie jak i świata.
Jest we mnie więcej zrozumienia i wyrozumiałości.
Wypełnia mnie więcej energii do działania, pozytywne spojrzenie i motywacja.
Dystans, dystans i jeszcze raz dystans. Subiektywne patrzenie na zdarzenia i ludzi.
Nauczyłam się i poznałam co to jest wdzięczność.
Nauczyłam się wybaczać Sobie i innym.
Poznałam wiele mechanizmów, które w sobie mamy, a o których nie mówią nam w szkołach ani w domach, ponieważ nie jest to powszechny temat do rozmowy.
Odnalazłam to co lubię robić.
Nauczyłam się lepiej zarządzać czasem.
Poznaje Siebie, poznaje swoje mocne strony, ale także dostrzegam ciemne strony, nad którymi pracuję.
Tworzę kolejne marzenia i je realizuje.
Uczę się mądrej i przydatnej wiedzy od mądrych ludzi.
Potrafię zatrzymać się i być Tu i Teraz.
Poznałam medytację i praktykuję ją.
Poznałam afirmację i wizualizację.
Czuje się dobrze sama ze sobą.
Tworzę zdrowy związek partnerski z moim narzeczonym, wypełniony szacunkiem, zrozumieniem i bezwarunkową miłością. (postaram się rozwinąć ten temat w innym wpisie)
Odnalazłam sens, którego szukałam.

Mogłabym wymienić wiele innych kwestii, ale wierzę, że to wystarczy by zastanowić się i uświadomić sobie, jakim cudownym narzędziem do lepszego jutra jest rozwój osobisty, duchowy i samodoskonalenie.

Moja motywacja i inspiracja


Największą inspiracją dla mnie są inni ludzie.
Historie, które można poznać, ich doświadczenia, nauki jakie udało im się wynieść, sukcesy jakie potrafili osiągnąć, stany ducha i stany umysłu do których doszli.
Ludzkie historie są największa inspiracją i motywacją, ponieważ uświadamiają mi, że w człowieku drzemie niesamowity potencjał, który warto odkrywać i przekraczać własne możliwości każdego dnia.
Dlatego czytam książki mądrych ludzi, z zakresu rozwoju osobistego, rozwoju duchowego, przewodniki, książki z zakresu wiedzy o biznesie, samorealizacji itp…
Oglądam wywiady, wykłady, filmy na youtube z udziałem ludzi wybitnych.
Jest tego mnóstwo, dużo wiedzy i motywacji można znaleźć zupełnie za darmo, za inne trzeba zapłacić, ale warto!

Zdobywanie i pogłębianie wiedzy to nic innego jak inwestycja w siebie.
Ale pragnę zaznaczyć, że sama motywacja, to dobry sposób na doładowanie swojej energii, ale bez prawdziwych fundamentów, czyli rozwoju duchowego, można tak szybko się zniechęcić i zaprzestać jak szybko zaczęliśmy.
Trzeba być świadomym, że każdy rozwój to głęboka, długa i czasami żmudna droga i ciężka praca nad Sobą.
Nasz rozwój to taka studnia bez dna, ponieważ rozwijamy się i poznajemy całe życie.
Każdego dnia, odkrywamy dobro jak i zło, które w nas drzemie.

Ale jest to piękne doświadczenie, którego życzę każdemu, kto chcę zmienić coś w sobie albo swoim życiu i pragnie stać się lepszą i bardziej pozytywną osobą.

NAMASTE