Z szacunku do czytającego

Być może brak tożsamości autora wprowadza pewną nutkę tajemniczości, czasami jest to najpiękniejsze, że cenniejsze od samego autora jest właśnie ta treść, ja jednak pragnę aby czytający znał moją tożsamość, historię i poznał cząstkę mojej duszy.

Mój sposób na Siebie

To wyrażanie Siebie. Prawdziwą Siebie.
Pewne Prawdy, które często musiały dobić się do mnie z zewnątrz po to by przypomnieć mi, że wszystko już mam, że jestem w pełni wyposażona.
Własna walizka prawdy, dusza, źródło.
Mam je w sobie. Najważniejsze to zacząć żyć według tego co czujesz, głosić to co czujesz, co współgra z twoim poczuciem balansu.
Moja wrodzona intuicja, nie pozwoliłaby mi dłużej zwlekać, bo dłużej już chyba by się nie dało. Wszystko kierowało mnie w tym kierunku.
Nie da się długo udawać “starego” Siebie- dla wygody…
Nie warto.
Dla wygody otoczenia i dyskomfortu a wręcz tłamszenia Siebie nie warto robić nic!
Swoje prawdy należy wyrażać głośno i wyraźnie.
Z szacunkiem dla otoczenia.
Wyznaję zasadę, o ile tak to można nazwać, raczej samo to ze mnie wypływa, że na siłę przekonywać otoczenia do czegokolwiek mija się z celem.
Własnym postępowaniem, stylem życia i podejściem do wielu spraw można dać przykład, że można żyć po swojemu.
Często po swojemu- niestety oznacza- inaczej niż większość.
Ale razi to w oczy, tylko kogoś, kto sam chciałby wyrwać się i coś zmienić w swoim życiu, a najczęściej zaplątany jest w strachu…

Wewnętrzny Dar

Zastanawiałeś się kiedyś w jaki Dar zostałeś wyposażony?
Z jakim bagażem talentów, darów, indywidualności przyszedłeś tutaj na ten świat?

Przeszkoda na drodze do poznania…


Często odnosiłam wrażenie, że są dwa rodzaje ludzi na świecie.
Później stało się to niestety moim przekonaniem.
Ale na szczęście potrafiłam sobie uświadomić, że przekonania nie muszą i nie są ostateczną prawdą!
A o jakich dwóch rodzajach ludzi mowa?
Pierwsi- to Ci, którzy od samego początku wiedzą kim chcą być, widzą sens, cel i spełniają się w tym. Rodzą się w rodzinach, którzy potrafią od samego dzieciństwa zapewnić dziecku warunki do rozwoju oraz do realizacji pasji. Nie koniecznie mam na myśli, tych, którzy mają narzucane od rodziców co mają robić i kim powinni być.
Mowa o tych, którzy nie zatracili w trakcie dorastania kontaktu ze swoim wewnętrznym JA.
Nie chcę określić tego, że Ci pierwsi przyszli na ziemię z Darem, a Ci drudzy bez Daru..
To byłoby bardzo błędne określenie…
Bo każdy taki Dar posiada.
Natomiast uważam, że niektórzy z biegiem czasu, zatracili kontakt z Duszą, zagubili się i dlatego mają poczucie, że są transparentni, zwyczajni…bez daru..
I jest to właśnie ten drugi rodzaj ludzi…
Z biegiem czasu, co raz bardziej zagubionych. Szukających po omacku spełnienia i szczęścia.
Żyjących bez wiary i nadziei, w poczuciu bezsensu.
Wszystko kwestią wiary i napędzane siłą przekonań… Dlatego Odważę się stwierdzić, że najwidoczniej jest w tym jakiś głębszy sens. Może karma, może przeznaczenie?
U jednych start może być z górki, a u drugich pod górkę.
Każdy ma wiele dróg do przejścia i nie bez powodu i nie bez przyczyny.

Moja Wewnętrzna Droga.

Podczas wielu zmian w moim życiu, mimo młodego wieku, mogę śmiało stwierdzić, że na moje SZCZĘŚCIE przeszłam wewnętrzną transformację, która pozwoliła mi zauważyć wiele błędnych przekonań w które bez reszty wierzyłam.
Przekonanie o dwóch rodzajach ludzi w efekcie mogłaby mnie wtłoczyć w jeszcze większe poczucie bezsensu. Wiara w to, że istnieją ludzie lepsi i ludzie gorsi, sprawiała, że traciłam pewność Siebie, poczucie własnej wartości, uwierzyłam, że skoro nie wiem tak na prawdę co powinnam robić, kim być, kim zostać w przyszłości może oznaczać tylko, że należę do tych gorszych…
Uświadomienie sobie tego, co ściąga nas w dół to już połowa sukcesu! Większa połowa sukcesu, cała reszta to chęć zmiany, odszukanie sposobu na zmianę, motywacja, sumienność i wytrzymałość.

Tak było w moim przypadku, wiele pomogło samo uświadomienie sobie wielu kwestii, a reszta działa się tak jakby…sama. Oczywiście wiem, że nic samo się nie dzieje. Ale na tamtą chwilę, nawet patrząc na to z pespektywy czasu, chwilami myślę, że działo się to samoistnie, pewne zmiany ciężko jest racjonalnie wytłumaczyć.
Tak czy siak, najistotniejsze jest co to wszystko przyniosło do mojego życia.
Bardzo, ale to bardzo wiele pozytywów.
Mimo, że wielokrotnie słyszałam, że zmieniłam się na gorsze…
Gdyby oni tylko, wiedzieli co mówią…;-)

Kwestia błędnych przekonań.

Najczęściej nie wiadomo, skąd je mamy. Po wielu latach życia, nie zauważamy, że przekonania kierują naszym życiem. Przyciągamy do swojego życia ludzi, sytuacje.
Odbieramy je jako, negatywne albo pozytywne. Jako szczęście albo pech.
Przypadek losowy, kara od boga i tym podobne…
Farsa.
Gdybyś zastanowił się w co tak na prawdę wierzysz, zrozumiał byś, że to wszystko nie jest kwestią przypadku tylko kwestią przekonań, najczęściej błędnych, które wpoiłeś albo zostały ci wtłoczone w najmłodszych latach.
Należy zwrócić także uwagę, że wiele błędnych przekonań jest zakorzenione w naszych Rodach… Przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Warto zauważyć, że nie można nikogo obwiniać, kiedyś pewne przekonania musiały być najwidoczniej ludziom potrzebne oraz wiele z nich powstawały nieświadomie, nikt tutaj nie jest winny! Najważniejsze jest, to co z tym zrobisz.
Jeśli jesteś w stanie zauważyć, że coś Ci nie służy, co jest kwestią indywidualną, odetnij to!
I podejmij decyzję zmiany. Zmiany przekonań w te, które będą służyć, przyniosą dobro i pozytyw.

Stricte, bardzo często na drodze do odkrycia własnej ścieżki, stoją nasze błędne przekonania.

Warte zastanowienia się…

Powtórzę więc pytanie… A ty wiesz już z jakim darem przyszedłeś tutaj na świat?
W czym jesteś na prawdę dobry? Realizujesz się w tym?
Czym cechuje się Twoja Osobista Indywidualność?
A może w ogóle nigdy się nie zastanawiałeś?